Volkswagen szykuje najtrudniejszą reformę od dekad
Volkswagen rozważa program oszczędnościowy o skali, która jeszcze niedawno wydawała się w niemieckiej motoryzacji nie do pomyślenia. Według medialnych doniesień koncern może zlikwidować do 100 tys. stanowisk na świecie i zakończyć produkcję w czterech zakładach w Niemczech. Byłby to krok znacznie dalej idący niż dotychczasowe plany redukcji zatrudnienia.
Na liście obiektów, których przyszłość ma być analizowana, znalazły się fabryki Volkswagena w Hanowerze, Zwickau i Emden oraz należący do Audi zakład w Neckarsulm. Łącznie pracuje w nich ponad 45 tys. osób. Ewentualne zamknięcia nie zostały jeszcze zatwierdzone, ale sama skala rozważanych zmian pokazuje, jak silna jest presja na zarząd grupy.
Volkswagen przez lata korzystał z przewagi wynikającej z produkcji w Niemczech, silnej obecności w Chinach i globalnej sprzedaży rozpoznawalnych marek. Dziś ten układ coraz słabiej odpowiada realiom rynku. Koncern musi jednocześnie finansować rozwój samochodów elektrycznych, oprogramowania i baterii, a równocześnie ograniczać koszty w warunkach słabego wzrostu popytu.
Problemem pozostaje także konkurencja z Chin. Tamtejsi producenci, przede wszystkim firmy wyspecjalizowane w autach elektrycznych, nie tylko odbierają europejskim markom klientów na swoim rynku, ale coraz śmielej wchodzą do Europy. Dla Volkswagena to szczególnie dotkliwe, ponieważ Chiny przez wiele lat były jego najważniejszym pojedynczym rynkiem.
Dodatkowym obciążeniem są bariery handlowe, wysokie koszty energii i pracy w Europie oraz coraz większa presja na marże. Wyniki grupy za 2025 r. dobrze pokazują skalę wyzwania: przychody pozostały zbliżone do poziomu z poprzedniego roku, ale wynik operacyjny wyraźnie się obniżył.
Restrukturyzacja ma nie ograniczać się do etatów i zakładów. Zarząd Volkswagena rozważa również zmniejszenie nakładów inwestycyjnych, uproszczenie struktury organizacyjnej oraz mocniejsze skoncentrowanie się na podstawowej działalności motoryzacyjnej. Celem jest zwiększenie elastyczności całej grupy i odzyskanie zdolności do generowania wyższych zysków.
Według doniesień jednym z kierunków zmian może być większa samodzielność najważniejszych jednostek biznesowych, w tym marki Volkswagen i działalności związanej z komponentami. Taki model mógłby ułatwić zarządzanie, ale jednocześnie ograniczyć wpływ pracowników na decyzje podejmowane w centrali.
Plan może napotkać poważny opór. Volkswagen jest wyjątkową firmą także pod względem struktury właścicielskiej i wpływu reprezentacji pracowników. Silną pozycję mają zarówno rada zakładowa, jak i związek IG Metall, a znaczącym akcjonariuszem pozostaje kraj związkowy Dolna Saksonia.
Dla zarządu oznacza to, że sama decyzja o cięciach może okazać się łatwiejsza niż ich wdrożenie. Kierownictwo koncernu musi przekonać nie tylko inwestorów, ale również pracowników i lokalne władze, że głęboka przebudowa jest konieczna.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Volkswagen zdecyduje się na radykalny wariant reform. Jedno jest jednak pewne: niemiecki producent przestaje traktować obecne trudności jako przejściowe spowolnienie. Stawką jest jego pozycja w świecie, w którym o przewadze decydują dziś koszty, tempo rozwoju technologii i zdolność do konkurowania z chińskimi producentami.