Polski samochód tylko na prąd? To może być największy problem projektu
Polski samochód wraca do gry. Po latach niepewności wokół Izery projekt ma nowego partnera technologicznego, harmonogram i datę rozpoczęcia produkcji. ElectroMobility Poland chce razem z tajwańskim Foxconnem uruchomić w Jaworznie fabrykę samochodów elektrycznych. Pierwsze auta mają zjechać z taśmy w 2029 roku. Problem w tym, że Polska chce wejść na europejski rynek wyłącznie z samochodami elektrycznymi właśnie wtedy, gdy wielu producentów ponownie mocniej stawia na hybrydy.
Dotychczasowa koncepcja Izery została całkowicie przebudowana. ElectroMobility Poland odchodzi od technologii chińskiego Geely, a nowym partnerem ma zostać Foxconn — jeden z największych producentów elektroniki na świecie, rozwijający także biznes motoryzacyjny poprzez Foxtron Vehicle Technologies. W Jaworznie ma powstać nie tylko fabryka, lecz także zaplecze badawczo-rozwojowe. Nowe auta będą korzystać z technologii Foxtrona, a z czasem coraz większy udział w ich rozwoju mają mieć polscy inżynierowie. Budowa fabryki ma rozpocząć się wiosną 2027 roku, a produkcja dwa lata później. Początkowo zakład ma wytwarzać około 100 tys. samochodów rocznie, a docelowo nawet 380–400 tys. Jeżeli europejski rynek samochodów elektrycznych wynosi około 2 mln aut rocznie, sprzedaż 100 tys. egzemplarzy oznaczałaby liczbę odpowiadającą mniej więcej 5 proc. obecnego rynku BEV. Dla nowej marki bez rozbudowanej sieci sprzedaży i rozpoznawalności to bardzo ambitny cel.
W planach są trzy modele średniej wielkości SUV-ów przeznaczone głównie na rynek europejski. Nie będą już sprzedawane jako Izera. W przestrzeni publicznej pojawiła się natomiast nazwa Polon. Nowy polski samochód ma być w pełni elektryczny. Nic nie wskazuje na to, aby projekt zakładał równoległe wprowadzenie klasycznych hybryd lub hybryd plug-in. I tu może być problem, ponieważ rynek motoryzacyjny nie zmierza dziś wyłącznie w stronę BEV. Wielu producentów koryguje wcześniejsze plany pełnej elektryfikacji i rozwija kilka rodzajów napędu równolegle. Tak postępują również marki z Chin, które wiedzą, że duża część europejskich kierowców nadal nie jest gotowa na pełne przejście na samochody elektryczne. Polski producent takiego zabezpieczenia może nie mieć.
Konkurencja będzie ogromna. Tesla, Volkswagen, marki koreańskie i producenci z Chin mają już gotowe modele, klientów i doświadczenie. Polski samochód będzie musiał budować swoją pozycję praktycznie od zera. Jeszcze trudniejsze byłoby dojście do produkcji kilkuset tysięcy aut rocznie. Bez wersji hybrydowych grupa potencjalnych klientów będzie po prostu mniejsza. Projekt ma otrzymać około 4,5 mld zł wsparcia związanego z Krajowym Planem Odbudowy.
Po latach zamieszania wokół Izery obecność partnera technologicznego i konkretnego harmonogramu jest znaczącym krokiem naprzód. Największym problemem może jednak nie być samo zbudowanie fabryki. Znacznie trudniejsze będzie sprzedanie samochodów. Jeśli polska marka rzeczywiście postawi wyłącznie na auta elektryczne, może wejść na europejski rynek bez planu B dokładnie wtedy, gdy jej najwięksi konkurenci taki plan już mają.