Chiny przyspieszają elektryfikację przemysłu ciężkiego. Diesel traci na wartości.
Chiny wykonują krok, który marzy się Europejczykom, a którzy wiedzą, że póki co jest on dla nas nierealny do spełnienia. Już w 2026 roku aż 60% nowych ciężarówek w Państwie Środka ma jeździć wyłącznie na prąd!. Tempo zmian nie ma precedensu i zaczyna wpływać na globalny rynek transportu, paliw i producentów ciężarówek.
Jeszcze niedawno chiński rynek należał w pełni do diesli. Już w pierwszej połowie 2025 roku 22% nowych ciężarówek stanowiły modele elektryczne – dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. W efekcie krajowe zużycie diesla spadło w czerwcu o 11% rok do roku. Chińscy przewoźnicy docenili walory „elektryka” w przemyśle ciężarowym – szczególnie te ekonomiczne – niższe koszty energii, prostsza konstrukcja napędu i tańszy serwis sprawiają, że całkowity koszt posiadania jest nawet o 10–26% niższy. Wszystko mimo tego, że elektryczne ciężarówki wciąż w zakupie są droższe od diesel’owskiej konkurencji.
Infrastruktura również się zmienia. Powstają szybkie ładowarki wzdłuż kluczowych tras, centra ładowania w Pekinie i Szanghaju, a CATL rozbudowuje sieć wymiany baterii, która w przyszłości obejmie 150 tys. km autostrad. Rząd dopłaca do wymiany starych diesli i wprowadza coraz wyższe normy emisji, jasno sygnalizując, że przyszłość transportu ciężkiego jest elektryczna.
Co ciekawe – LNG, kiedyś traktowane jako „przystanek” między dieslem a elektrykiem, traci właśnie kompletnie sens, ponieważ sprzedaż ciężarówek z tym napędem drastycznie spada, a nowoczesne diesle niemal dorównują LNG pod względem emisji spalin.
Chińskie firmy zaczynają produkcję e-ciężarówek na skalę masową i coraz częściej eksportują je na rynki rozwijające się. Między 2021 a 2023 rokiem eksport do Afryki Północnej i na Bliski Wschód rósł ponad 70% rok do roku. Do Europy w 2026 roku wchodzi Sany Heavy Industry, a BYD buduje fabrykę na Węgrzech, aby spełnić europejskie cele redukcji CO2.
Europa wciąż działa w ramach pilotaży i małych serii, podczas gdy Chiny weszły w fazę masowej produkcji. Efekt jest jasny – globalny wyścig o elektryczny transport ciężki przyspieszył, a Państwo Środka dyktuje tempo zmian. Co to oznacza dla nas? To co zwykle od kilku lat – Chiny znowu przyspieszają elektryfikację. Tym razem ciężarówek i dzieje się to w rekordowym tempie – już teraz wypierając diesle z rodzimego rynku. Rosnąca liczba e-ciężarówek, wsparcie infrastrukturalne i korzystny bilans kosztów eksploatacji sprawiają, że elektryki stają się ekonomicznym wyborem dla przewoźników. Chińskie firmy masowo produkują i eksportują pojazdy elektryczne, dyktując tempo zmian w globalnym transporcie ciężkim, a Europa pozostaje w fazie pilotaży, co pokazuje, że wyścig o elektryczny transport ciężki nabiera tempa, a my zostajemy na peronie do stacji Rozwój. Czy zdążymy na czas następnym pociągiem?