Chowane klamki przejdą do lamusa? Chiny mają mocne argumenty.
Jakże nieodległe są nam czasy, kiedy to Europa czy Japonia wymyślały jak mają wyglądać i funkcjonować nowoczesne auta. Dziś, czy tego chcemy czy nie, to Chiny przejmują palmę pierwszeństwa w projektowaniu samochodów przyszłości. Najnowsza regulacja, która ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, może współczesny design aut cofnąć o kilka lat wstecz, ale co ciekawe – wielu pochwali tę decyzję. Sprawa rozchodzi się o … chowane i wysuwane klamki.
Ten współczesny bajer przez kilka ostatnich lat uchodził za symbol absolutnej nowoczesności. Dziś kojarzą się głównie z autami elektrycznymi i futurystycznym designem, ale coraz wyraźniej widać, że to rozwiązanie, które bardziej imponuje wyglądem niż funkcjonalnością. Spopularyzowane przez Teslę klamki szybko trafiły do oferty wielu producentów, szczególnie tych projektujących auta z myślą o rynku chińskim. Argumenty były znane: lepsza aerodynamika, „czystsza” linia nadwozia i odrobina technologicznego prestiżu. W praktyce plusy tego rozwiązania okazały się niewielkie, a problemy – coraz trudniejsze do ignorowania.
Po serii tragicznych wypadków chińscy regulatorzy postanowili postawić bezpieczeństwo ponad design. Nowy standard GB 48001-2026 autoryzowany już przez Chińskie władze, wymagać będzie od początku 2027 roku stosowania mechanicznych systemów awaryjnego otwierania drzwi dla nowych pojazdów. Ma to zapobiec sytuacjom, w których po wypadku, pożarze lub utracie zasilania pasażerowie i ratownicy pozostają bezradni wobec zamkniętych drzwi. Impulsem do zmian były realne tragedie — również poza Chinami. Problemy z dostępem do wnętrza nowoczesnych aut zgłaszały m.in. amerykańska NHTSA, europejskie instytucje oraz niemiecki automobilklub ADAC. Choć początkowo sugerowano, że przepisy mogą dotyczyć wyłącznie aut elektrycznych, chińskie media branżowe wskazują, że obejmą one wszystkie samochody osobowe, niezależnie od rodzaju napędu. I ma to sens.
Oczywiście w dzisiejszych czasach decyzje Pekinu mają znaczenie globalne, ponieważ Chiny są dziś największym rynkiem motoryzacyjnym świata, a tworzenie osobnych wersji modeli tylko na potrzeby jednego kraju przestaje mieć sens. To oznacza, że klasyczne, mechaniczne klamki mogą wkrótce wrócić także w Europie i USA. Tym bardziej że ten „eksperyment” sprawia problemy również na co dzień. Chowane klamki psują się częściej niż klasyczne. Są drogie w naprawie, wydłużają czas wsiadania do auta, a zimą potrafią ich mechanizmy wysuwania potrafią przymarzać. W zamian oferują głównie efekt wizualny i symboliczne korzyści aerodynamiczne. W efekcie coraz trudniej bronić rozwiązania, które miało być wizytówką postępu, a okazało się kolejnym przykładem na to, że w motoryzacji nie każda nowoczesność idzie w parze z ergonomią i bezpieczeństwem.