<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>imaggo &#8211; Fred</title>
	<atom:link href="https://fred.com.pl/blog/author/imaggo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://fred.com.pl</link>
	<description>Centrum Obsługi Pojazdów</description>
	<lastBuildDate>Mon, 05 Jul 2021 13:53:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.3</generator>

<image>
	<url>https://fred.com.pl/wp-content/uploads/2021/06/cropped-Zaznaczenie_007-32x32.png</url>
	<title>imaggo &#8211; Fred</title>
	<link>https://fred.com.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Plany Forda na przyszłość</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/plany-forda-na-przyszlosc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Jun 2021 07:08:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fred.com.pl/?p=1062</guid>

					<description><![CDATA[Często piszemy o planach niemieckich koncernów motoryzacyjnych, bo niejako właśnie nasi sąsiedzi zza Odry wytyczają obowiązujące potem trendy. Są firmy z wielkimi tradycjami, które robią ciekawe rzeczy i również zasługują na osobne wpisy na naszym blogu. Jedną z takich firm, jest amerykański gigant – firma Ford – która ostatnimi czasy zdaje się przeżywać renesans. Czy ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Często piszemy o planach niemieckich koncernów motoryzacyjnych, bo niejako właśnie nasi sąsiedzi zza Odry wytyczają obowiązujące potem trendy. Są firmy z wielkimi tradycjami, które robią ciekawe rzeczy i również zasługują na osobne wpisy na naszym blogu. Jedną z takich firm, jest amerykański gigant – firma Ford – która ostatnimi czasy zdaje się przeżywać renesans. Czy Ford rzeczywiście odnajduje się w tych trudnych czasach?</p>



<p>Okazuje się, że słowa o progresie firmy, nie są wyssane z palca. Ford przeżywa bardzo dobry czas w swojej długoletniej historii i ma bardzo ambitne plany, których zaczątki realizacji już widać na horyzoncie. Główna nić rozwoju firmy, to oczywiście rozwój elektromobilności i proces wygaszania modeli spalinowych. Firma właśnie zapowiedziała, że zamierza wydać do 2025 roku, ponad 30 miliardów dolarów na rozwój związany elektryfikacją swojej gamy modelowej. W planach jest „Ford Ion Park”, czyli Centrum projektowe i konstrukcyjne akumulatorów do aut Forda i Lincolna. W sumie ma w nim pracować ponad 150 ekspertów w dziedzinie produkcji, testowania i zarządzania łańcuchem dostaw.</p>



<p>Ford nie próżnuje również w dziedzinie działań software’owych. Firma planuje, że do końca tego roku zwiększy do około 1 miliona, ilość pojazdów zdolnych do otrzymywania aktualizacji systemowych związanych z poprawnym działaniem pojazdów. Pionierem w dziedzinie takich działań jest oczywiście Tesla, która zapoczątkowała możliwość zdalnej aktualizacji większości parametrów w swoich autach, bez konieczności wizyt w salonach i sieciach dealerskich. Koncerny w dobie wszechobecnego panowania Internetu, coraz częściej decydują się na uproszczenia. Ford ma plan, żeby do połowy 2022 roku, zwiększyć sieć samochodów zdolnych do otrzymywania zdalnych aktualizacji do 33 milionów.</p>



<p>Pomoc w finansowaniu tego typu przedsięwzięcia ma przyjść m.in. z … reklam. Ford właśnie opatentował system wyświetlania reklam typu „pop-up” na stacjach multimedialnych wbudowanych w deski rozdzielcze swoich pojazdów. Układ BIFVD (czyli Billboard Interface for Vehicle Displays) ma za zadanie powielać to co możemy spotkać na reklamach przy drogach. System ma wykorzystywać zainstalowane na zewnątrz auta kamery, by te przenosiły obrazy z reklam na wyświetlacze jednostek multimedialnych. Po wyświetleniu ich na ekranach będzie można przenieść się na docelową stronę internetową, przejść do nawigacji w docelowe miejsce, bądź zamówić posiłek, jeśli reklama dotyczy restauracji. Brzmi strasznie? A jakże… w Europie takie rozwiązanie testuje w swoich samochodach Skoda, więc sądzimy, że to tylko kwestia czasu jak nowe samochody zamienią się w słupy reklamowe. Ford deklaruje, że technologia reklam będzie wyświetlana tylko na dodatkowych ekranach zamontowanych w zasięgu wzroku pasażerów, ale nikt nie mówi o tym, czy w kolejnym etapie, owe reklamy nie wylądują na ekranie głównym. Nie jest pewne, czy reklamy będzie można wyłączyć, czy będzie to np. dodatkowa wersja płatna. Czas pokaże, ale kontrowersyjny pomysł jak widać zdaje się mieć swoich zwolenników.</p>



<p>Technologia i plany to jedno, a co jeśli chodzi o same pojazdy. Czy Ford planuje jakiś przełom? Zdaje się, że przełom właśnie się dokonuje. Jest nim Ford Mustang … ale w wersji Mach-E. Auto zbiera bardzo dobre oceny w testach. Oferowane jest również na starym kontynencie, a Norwegowie, którzy są liderem elektromobilności w Europie wręcz pokochali to auto „od pierwszego wejrzenia”. Mustang Mach-E, był liderem sprzedaży w maju tego roku na tamtejszym rynku. Dla porównania, jego rodak – Tesla Model 3, znalazła się dopiero na 6stej pozycji w zestawieniu.</p>



<p>Trzeba również pamiętać, że prawdziwym symbolem Forda nie jest Mustang. Nie jest nim też ani Mondeo, ani żaden inny Edge czy Kuga. Prawdziwą żyłą złota dla firmy Ford jest potężny pickup F-150, który niepodzielnie panuje na amerykańskim rynku już od wielu dekad i jest najchętniej kupowanym Fordem na świecie. F-150 zmienia się jednak na oczach całego świata, bo właśnie wjeżdża na rynek odmiana Lightning, która oczywiście jest elektryczną odmianą popularnego auta. Ford podjął wielkie ryzyko projektując i wprowadzając to auto w dość konserwatywnym społeczeństwie, aczkolwiek wygląda na to, że będzie to kolejny hit sprzedażowy marki. F-150 ma zapewnić kierowcom absolutnie nowe wrażenia z jazdy przy utrzymaniu podobnej ceny wyjściowej, jak za odmianę spalinową. Ceny startować mają od 40.000 dolarów. Auto będzie oczywiście wyposażone w bezprzewodowe aktualizacje oprogramowania o których pisaliśmy już wyżej, co umożliwi dodawanie nowych funkcji i naprawienie ewentualnych problemów bez konieczności odwiedzania serwisu. Ruch Forda wydaje się być przemyślany, również z powodu czysto PR’owego. Oto symbol ameryki, chce być ekologiczny i zero-emisyjny. Czyżby Ford miał być prekursorem zmian w najbardziej paliwożernym kraju świata, gdzie silniki o pojemności do 2 litrów, praktycznie nie istnieją. Zobaczymy, ale czujemy z tyłu głowy, że zapowiada się hit. Świadczyć też mogą o tym zamówienia, które właśnie ruszyły. Pierwsze auta mają trafić do Klientów w 2022 roku. Co ciekawe, wygląda na to, że już teraz zainteresowanie Klientów przerosło oczekiwania producenta, bo żeby dostać się do kolejki oczekujących, trzeba wpłacić 100 dolarów depozytu!</p>



<p>Wisienką na torcie tego wpisu okazuje się być samochód wprowadzony głównie z myślą o Europie. To Ford E-Transit. Samochód, który imponuje zasięgiem i możliwościami. Auto posiada potężny silnik o mocy 269KM i 430 Nm, który napędza tylną oś. Akumulator ma pojemność 67 kWh. Ford zapewnia, że taka konfiguracja wystarczy by auto w warunkach mieszanych przejechało nawet 350km. Dodatkowo auto zostało wyposażone w funkcję System Pro Power Onboard, która zamienia auto w … dawcę prądu, dla innych urządzeń. Przestrzeń Transita wynosi 15,1m3. Jest to świetny wynik, a z racji takich gabarytów, producent przewidział wszelkie udogodnienia, żeby praca tym autem należała do przyjemnych. W aucie znajdziemy system kamer 360 stopni, asystenta hamowania podczas cofania czy rozpoznawanie znaków drogowych. Co ciekawe, auto oferuje też ogranicznik maksymalnej prędkości, który może być ustalany „globalnie” przez zarządcę floty pojazdów. Z warunków gwarancji wynika, że cały układ wysokonapięciowy – czyli akumulator, przewody i silnik elektryczny mają być chronione przez 8 lat lub 160.000 km. Według wyliczeń producenta, eksploatacja auta ma być około 40% tańsza niż swojego spalinowego odpowiednia.</p>



<p>Ford wydaje się zmierzać bardzo ciekawą drogą, którą warto obserwować na przestrzeni kolejnych lat. Transformacja firmy, może być o tyle ciekawa, że Ford zdaje wyznaczać niektóre trendy w branży. Intensywne prace na wielu segmentach, są bardzo ważne dla producenta.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zimna wojna w motoryzacji?</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/zimna-wojna-w-motoryzacji/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2021 07:12:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/?p=1046</guid>

					<description><![CDATA[Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, zauważalny postęp technologiczny przełożył się na wielki wyścig – &#8222;zimną wojnę&#8221; dwóch mocarstw – Rosji i Stanów Zjednoczonych. Państwa te konkurowały na wielu płaszczyznach. Począwszy od wyścigu zbrojeń, przechodząc przez szereg innych problemów ówczesnego świata, a skończywszy na wyścigu nad „umieszczeniem” pierwszego człowieka najpierw na orbicie okołoziemskiej a później na księżycu. ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, zauważalny postęp technologiczny przełożył się na wielki wyścig – &#8222;zimną wojnę&#8221; dwóch mocarstw – Rosji i Stanów Zjednoczonych. Państwa te konkurowały na wielu płaszczyznach. Począwszy od wyścigu zbrojeń, przechodząc przez szereg innych problemów ówczesnego świata, a skończywszy na wyścigu nad „umieszczeniem” pierwszego człowieka najpierw na orbicie okołoziemskiej a później na księżycu. Po co o tym piszemy? Po to, że od zakończenia zimnej wojny świat mocno się zmienił. Zmienił się na tyle, że ani Stany Zjednoczone, ani już tym bardziej Rosja, nie są w stanie zatrzymać nowego gracza, który na przestrzeni lat, wyrósł na gospodarczego giganta numer jeden. Tym gigantem są oczywiście Chiny. I właśnie o pomysłach z dalekiego wschodu chcieliśmy dziś popełnić ten blogowy wpis.</p>



<p>Możemy w dużym uproszczeniu nadmienić, że Stany Zjednoczone, obawiając się utraty swojej hegemonii, już jakiś czas temu weszły w stan kolejnej zimnej wojny &#8211; tym razem, właśnie z Chinami. Na wielu płaszczyznach Azjaci z wielką łatwością nawiązali walkę z „wujkiem Sam’em” zza oceanu. Odnosząc się już do motoryzacji i tematu, który przyświeca temu wpisowi, możemy powiedzieć że Amerykanie mają swoją Teslę. Chińczycy zaś mają konkretnego rywala do walki z jankesami – ten rywal to… marka NIO.</p>



<p>NIO to młoda firma, która od 2014 roku działa w rodzimych Chinach. Teraz przyszedł czas ekspansji na Europę i pierwszy kraj zbytu – Norwegię. Kraj w którym ponad 75% sprzedaży nowych aut to samochody z wtyczką, ma być trampoliną do sukcesu dla Chińskiej marki. Czy tak będzie, zobaczymy. NIO ma jednak wszelkie predyspozycje do tego, żeby europejscy Klienci się nią zainteresowali.</p>



<p>Większość Europejczyków na słowa „Chiński produkt” reaguje z wielką rezerwą, pamiętając o kiepskiej jakości produktów z tego kraju. Te czasy jednak zdają się odchodzić w niepamięć, ponieważ z każdym kolejnym produktem na szeroką skalę, okazuje się, że często jakość tych rzeczy jest na najwyższym poziomie. Nie inaczej ma być w przypadku pojazdów NIO. Centrum design’u firmy działa w Niemczech. Firma rywalizuje w Formule E – czyli wyścigach elektrycznych bolidów. Ponadto na rodzimym rynku, sieć dealerska działa również przez Internet. Gama modelowa to 4 auta – sedan i 3 SUV’y. Trzeba przyznać, że auta mają swój charakter i nie są one kopią (jak to zwykło bywać w Chinach) znanych i lubianych samochodów konkurencji. Marius Hayler, szef działu sprzedażowego, który wcześniej pracował nad sprzedażą w firmach Jaguar i Land Rover, jasno określa, że NIO o produkty z półki Premium.</p>



<p>Wracając do początku wywodu na temat porównań Chin z USA, zadacie pewnie pytanie, dlaczego „kolejny” elektryk, tym razem z Chin miałby konkurować z Gigantem z Palo Alto z Kaliforni. Kluczem do sukcesu, ma być możliwość kompletnej rezygnacji z ładowania pojazdu. W NIO akumulatory mają być wymieniane na miejscu. Cała operacja ma trwać około 5 minut, czyli tyle ile przeciętne tankowanie pojazdu spalinowego. Prezesi NIO chwalą się, że tylko w pierwszym kwartale tego roku w Chinach wykonano taką „podmianę” ponad 2 miliony razy. Wystarczy tylko zaparkować auto w odpowiednim miejscu. Specjalnie przygotowana do takiej procedury stacja, zrobi całą resztę. Oczywiście auta NIO mają być też przystosowane do autonomicznej jazdy. Jeśli jednak zechcemy spojrzeć w dossier proponowanych pojazdów to i tak w porównaniu do Tesli, Chińska alternatywa niema się czego wstydzić. Potężny SUV, który wyjedzie jako pierwszy na Norweskie drogi ma mieć akumulatory o łącznej pojemności 100 kWh i będzie mógł pokonać nawet 500km na jednym ładowaniu.</p>



<p>Czy Elon Musk powinien bać się alternatywy? Na to pytanie jeszcze nie potrafimy odpowiedzieć, ale widząc nieustanny postęp technologiczny jaki dokonuje się w Państwie środka nie możemy doczekać się tego, jak na te produkty zareagują europejscy klienci, którzy skądinąd są bardzo wybredną klientelą. Czyżby szykował nam się kolejny gracz na polu aut elektrycznych.</p>



<p><em>Foto: materiały prasowe NIO</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O dalszych losach silników spalinowych. Jaka przyszłość nas czeka?</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/o-dalszych-losach-silnikow-spalinowych-jaka-przyszlosc-nas-czeka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 May 2021 08:44:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/05/23/o-dalszych-losach-silnikow-spalinowych-jaka-przyszlosc-nas-czeka/</guid>

					<description><![CDATA[Na początek kilka ciekawych danych. Według statystyk Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), jasno wynika, że dokładnie 5 lat temu auta z silnikami Diesel’a mogły pochwalić się największą liczbą rejestracji w Unii Europejskiej. Stanowiło to blisko połowę udziałów w całym rynku rejestracji nowych aut. Nic więc nie zapowiadało tak bolesnego upadku tego źródła energii dla samochodów. ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Na początek kilka ciekawych danych. Według statystyk Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), jasno wynika, że dokładnie 5 lat temu auta z silnikami Diesel’a mogły pochwalić się największą liczbą rejestracji w Unii Europejskiej. Stanowiło to blisko połowę udziałów w całym rynku rejestracji nowych aut. Nic więc nie zapowiadało tak bolesnego upadku tego źródła energii dla samochodów. Co poszło nie tak?</p>
<p>Ponad 5 lat później, laur lidera dzierży silnik benzynowy, a po piętach depczą mu hybrydy. Taki trend według analityków i tak nie utrzyma się zbyt długo. Era silników spalinowych kończy się na naszych oczach, a wkrótce to właśnie wspomniane hybrydy i silniki elektryczne będą wiodły prym w całym ekosystemie branży motoryzacyjnej. Diesel w odniesieniu do ostatnich 5 lat wypada najgorzej, jeśli chodzi o rejestracje nowych aut z tym silnikiem. Udział „ropniaka” w rynku to już „tylko” 23,2 procenta… czyli mniej niż 25% rynku. W ciągu ostatnich 5 lat, spadł więc również o 25%. Wszystkiemu winni lobbyści i globalne ocieplenie. Niektórzy szacują, że główna przyczyna do rychłego upadku silników spalinowych.</p>
<p><span id="more-967"></span></p>
<p>Unia Europejska już czyni podchody do zakazu sprzedaży nowych aut z silnikami spalinowymi. Cała operacja ma wstępnie nastąpić w 2030 roku. Prawie 10 lat, to dużo i mało, ale coraz więcej producentów samochodowych deklaruje podobną datę, na wycofanie się ze sprzedaży silników spalinowych. Wielu z nich już teraz zaprzestaje prac nad tworzeniem nowych technologii dla silników spalinowych, tylko po to, by wszystkie wysiłki włożyć w opracowywanie coraz to nowych technologii potrzebnych autom elektrycznym czy też wodorowym. Szacuje się, że dni silników spalinowych są policzone, a jeśli ogólny trend się utrzyma, to wówczas już za niecałe dwa lata w Europie sprzeda się więcej aut elektrycznych niż Dieseli.</p>
<p>Oczywiście rynek tak by się nie napędzał, gdyby nie pomoc rządów poszczególnych krajów. Nie trudno znaleźć szereg krajowym programów, które pomagają sfinansować zakup pojazdów elektrycznych. Infrastruktura rozrasta się w bardzo szybkim tempie, a wdrażanie nowych technologii pomaga wydłużać zasięg pojazdów do odległości akceptowalnych przez konsumentów. Z badań okazuje się też, że ochrona środowiska ma bardzo duże znaczenie dla kupujących samochody elektryczne. To właśnie taki cel zakupu przyświeca wielu potencjalnym nabywcom. Dodatkowo, co zostało udowodnione całkiem niedawno, okazuje się, że auta elektryczne są znacznie bardziej bezpieczne od tradycyjnych pojazdów. Większa masa pojazdów i niższy środek ciężkości sprawiają, że podczas wypadku pasażerowie przyjmują na siebie mniejsze obciążenia a baterie skutecznie absorbują część energii, i rozpraszają ją po najbardziej wytrzymałych częściach karoserii. Słuszności tej teorii dowodzą liczne crash testy i specjalne wyróżnienia w postaci nagród Top Safety Pick+. W tym roku takie nagrody otrzymało 5 samochodów elektrycznych. Były to kolejno Audi e-tron, Audi e-tron Sportback, Ford Mustang Mach-E, Tesla Model 3 oraz Volvo XC40 Recharge.</p>
<p>Wydaje się więc, że poza zasięgiem, silniki spalinowe nie mają nam już wiele do zaoferowania. Jest jednak rynek, gdzie wydaje się, że konwencjonalny silnik może przetrwać – to branża kierowców zawodowych i przemysł ciężki. Elon Musk wraz ze swoją Tesla Semi, chciałby zawojować w tym segmencie, ale wizja długiego ładowania potężnych ilości baterii i ograniczony zasięg, mogą pokrzyżować mu szyki w przekonaniu ciężarowców. Ostatni bastion przetrwania spalinowców, wymaga czegoś innego. Obecny rozwój technologii sprawia, że na rynku może pojawić się, a w zasadzie powrócić bardzo niedoceniony gracz. Napęd wodorowy.</p>
<p>Volvo i Daimler wierzą w to, że wodór, może być kluczem do połączenia ciężkiego przemysłu z etykietą EKO. Oba koncerny chcą w ramach joint venture do 2025 roku wytwarzać ogniwa wodorowe dla nowego rodzaju pojazdów zeroemisyjnych. W zamian za dostarczenie tak innowacyjnych rozwiązań, rządy wielu państw deklarują, że postarają się o odpowiednią infrastrukturę do „tankowania” tego typu sprzętu. Szacuje się, że do 2025 roku w Europie ma powstać 300 takich punktów. Do końca 2030 roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ma już być ich 1000. Póki co technologia wodorowa jest relatywnie droga, ale zarówno Volvo jak i Daimler wierzą w powodzenie projektu.</p>
<p>Na mapie całego świata w motoryzacji dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Samochody i marki, które jeszcze 20 lat temu kochaliśmy, dziś znikają z rynku. Nikt nie chce już kupować sedanów, a marki z tradycjami jak Alfa Romeo, Chrysler czy Fiat, zdają się nie mieć pomysłu na swoją przyszłość. Wyciskanie kolejnych koni mechanicznych z silników spalinowych przestaje mieć sens, ponieważ nowe typy napędów wydają się już „na starcie” proponować więcej i lepiej. Jesteśmy ciekawi jak będzie wyglądała mapa drogowa w 2025 roku, który przez niektórych uważany jest za półmetek do wprowadzenia zeroemisyjności. 2030 rok wydaje się jeszcze datą dość odległą, ale mamy potężne przekonanie, że te następne 9 lat zmieni więcej w motoryzacji niż to co właśnie minęło.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Auta elektryczne. Gdzie jeździ ich najwięcej?</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/auta-elektryczne-gdzie-jezdzi-ich-najwiecej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 May 2021 09:37:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/05/16/auta-elektryczne-gdzie-jezdzi-ich-najwiecej/</guid>

					<description><![CDATA[W dzisiejszym wpisie powrócimy do tego co najbardziej elektryzuje świat motoryzacji w ostatnim czasie… czyli do aut elektrycznych. Dziś jednak w wymiarze globalnym. Zastanowimy się, jaki kraj jest przewodnikiem tego trendu i gdzie na świecie można spotkać najwięcej „zielonych” samochodów. Co ciekawe, po całym świecie porusza się już niemal 10 mln samochodów będących w pełni ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W dzisiejszym wpisie powrócimy do tego co najbardziej elektryzuje świat motoryzacji w ostatnim czasie… czyli do aut elektrycznych. Dziś jednak w wymiarze globalnym. Zastanowimy się, jaki kraj jest przewodnikiem tego trendu i gdzie na świecie można spotkać najwięcej „zielonych” samochodów.</p>
<p>Co ciekawe, po całym świecie porusza się już niemal 10 mln samochodów będących w pełni elektrycznymi (BEV) i zelektryfikowanymi (PHEV). Czy to dużo? Oceniając wynik w stosunku do wszystkich aut na świecie, których szacuje się, że na świecie jest ponad 1,1 miliarda – to bardzo niewiele. Szacuje się, że w ujęciu globalnym na każdego mieszkańca ziemi przypada 6,5 samochodu! Wynik robi wrażenie. Mając jednak z tyłu głowy fakt, że między rokiem 2030 a 2050 wszyscy producenci mają odejście od tego typu źródła napędu, sytuacja może się drastycznie zmieniać na przestrzeni następnych lat.</p>
<p><span id="more-966"></span></p>
<p>Wróćmy jednak do samochodów elektrycznych &#8211; rynku, który wydaje się poruszać w pewnych trendach. On jasno pokazują, że im bardziej zamożny kraj, tym więcej można w nim spotkać samochodów elektrycznych. Od lat krajem, gdzie spotyka się najwięcej tego typu pojazdów są Chiny. Do końca 2020 roku, w Państwie środka zarejestrowano łącznie 4,2 mln pojazdów. Drugie miejsce okupuje kolejne mocarstwo – Stany Zjednoczone z wynikiem 1,7 mln pojazdów. Wynik ten oczywiście jest mocno skorelowany z poziomem zaludnienia danego kraju, więc wyniki zdają się nie zadziwiać. Czysta matematyka. Można jednak doznać pewnego szoku, kiedy zobaczymy, że trzecim krajem w którym udział aut elektrycznych jest najwyższy, to … Norwegia. Stosunkowo nieduży kraj, w którym liczba ludności oscyluje na granicy 5,3 miliona mieszkańców, zbiera zaszczytne trzecie miejsce rankingu i staje się światowym numerem jeden pod względem przewagi aut elektrycznych na spalinowymi. Co ciekawe, udział aut elektrycznych i zelektryfikowanych w tym kraju stanowi prawie 75% ogółu wszystkich pojazdów. Oznacza to tyle, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Norwegia stanie się pierwszym krajem, który wykorzysta moc elektryków i wyprze całkowicie z rynku pojazdy spalinowe. Polska również przyspiesza pod względem emobilności i łącznie w naszym kraju jeździ już ponad 22 tysiące samochodów „z wtyczką”.</p>
<p>W ujęciu kontynentalnym, sporą ciekawostką może być fakt, że Europa znajduje się na drugim miejscu, zaraz po Chinach w rejestracji samochodów elektrycznych. Wszystkie kraje starego kontynentu, łącznie dają liczbę 3,2 mln zarejestrowanych pojazdów elektrycznych i w ciągu ostatnich pięciu lat, liczba ta wzrosła czterokrotnie. W samym 2020 roku w Europie zarejestrowano blisko 1,36 mln pojazdów tego typu. Najwięcej zarejestrowano samochodów w Niemczech (394.000), Francji (185.000) i Wielkiej Brytanii (177.000). Oczywiście liczby te ponownie mają mocny związek liczbą mieszkańców danego kraju.</p>
<p>Rynek aut elektrycznych niemiłosiernie przyspiesza. Wszystko po to, aby obniżać emisję szkodliwych substancji i zapobiegać skutkom globalnego ocieplenia. Wyścig rozpoczął się już parę lat temu, ale zdaje się regularnie nabierać tempa. Widać to również na naszym Polskim podwórku i ulicach, gdzie coraz łatwiej możemy spotkać auta na „zielonych tablicach”. Ile czasu potrwa ta rewolucja. Z pewnością w którymś momencie rynek nasyci się, a niezdecydowanych klientów trzeba będzie przekonywać różnego rodzaju dopłatami, bądź karać za spóźnialstwo. Ile więc potrwa u nas całkowita transformacja branży? Tego nie wiemy ale możecie być pewni, że będziemy informować was na bieżąco o wciąż zmieniających się trendach.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Renault – innowacje na wielką skalę… i odstraszacz Klientów?</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/renault-innowacje-na-wielka-skale-i-odstraszacz-klientow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 May 2021 09:37:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/05/09/renault-innowacje-na-wielka-skale-i-odstraszacz-klientow/</guid>

					<description><![CDATA[Często zdarza nam się pisać o samochodach niemieckich bądź azjatyckich, ponieważ to właśnie często te regiony na mapie świata, stanowią główny czynnik rozwoju mobilności na świecie. Oczywiście nie chcemy generalizować, bo historia zna wiele przypadków, kiedy to wykorzystywane do dziś rozwiązania miały swoje początki w Szwecji, Włoszech, Stanach Zjednoczonych itd. Zauważalny jest jednak fakt, że ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Często zdarza nam się pisać o samochodach niemieckich bądź azjatyckich, ponieważ to właśnie często te regiony na mapie świata, stanowią główny czynnik rozwoju mobilności na świecie. Oczywiście nie chcemy generalizować, bo historia zna wiele przypadków, kiedy to wykorzystywane do dziś rozwiązania miały swoje początki w Szwecji, Włoszech, Stanach Zjednoczonych itd. Zauważalny jest jednak fakt, że największy postęp technologiczny odbywa się za naszą zachodnią granicą i na dalekim wschodzie.</p>
<p>Dziś jednak zostawimy te ośrodki rozwoju motoryzacji. Pójdziemy jeszcze dalej na zachód, a konkretniej… za zachodnią granicę Niemiec. Do Francji, gdzie Szef Renault’a – Luca de Meo zapowiedział rewolucyjne rozwiązania, które będą dotyczyć aut z diamentem na masce oraz modeli Rumuńskiego brata bliźniaka – marki Dacia. Zmiany są naprawdę rewolucyjne i bardzo ciekawe.</p>
<p><span id="more-965"></span></p>
<p>Podczas niedawnego walnego zgromadzenia marki Renault, Luca de Meo we wstępie zapowiedział, że wszystkie samochody marki, pójdą tą samą drogą co Volvo i ograniczą maksymalną prędkość swoich samochodów do bariery 180km/h. Pierwsze auta „z kagańcem” mają zjechać z linii montażowej już w 2022 roku. Oczywiście prawdą jest o czym pisaliśmy również w przypadku Volvo, że mamy tu trochę do czynienia z zagraniem marketingowym firmy, ponieważ w Europie nie ma zbyt wielu miejsc, w których możemy poruszać się legalnie z taką prędkością. Doceniamy jednak fakt, że Renault w ten sposób z pewnością przyczyni się do ochrony środowiska. Czy to zapowiedź tego, że stanie się to pewnego rodzaju trendem w sztuce? Czas pokaże.</p>
<p>Z pewnością wypowiedź de Meo nie byłaby materiałem na newsa, gdyby informacją o wprowadzeniu ograniczenia prędkości maksymalnej zakończył spotkanie na szczycie. Okazuje się jednak, że to tylko mały wstęp do tego co szykuje francuski gigant. Z każdym kolejnym zdaniem szefa Renault, robiło się coraz ciekawiej i już teraz zastanawiamy się jaki to będzie miało wpływ na resztę koncernów samochodowych i nowoczesne rozwiązania technologiczne.</p>
<p>Safety Couch – to jeden z dwóch głównych powodów spotkania na szczycie w Renault. To inteligentny trener „dobrych” zachowań kierowców, który będzie niejako „szkolił” swoich właścicieli. System będzie czytać znaki z ograniczeniem prędkości, potem analizować je pod kątem danych geolokalizacyjnych i następnie sam dopasowywać prędkość pojazdu do dopuszczalnej prędkości na trasie. Co ciekawe, system będzie pracował również w trudnych warunkach. Sztuczna inteligencja zbada warunki pogodowe – poziom widoczności, wilgotność nawierzchni oraz stan drogi. Sam będzie strofował kierowcę, kiedy ten będzie w złych warunkach pogodowych próbował łamać prawa fizyki. Jako trener idealny ostrzeże Cię również przed tym, że jesteś już zmęczony i odrywasz oczy od patrzenia na drogę (ten system jest już dobrze znany z klasy premium), ale wykryje stan, kiedy puścisz kierownicę. Wówczas zacznie obniżać prędkość by następnie stanąć w bezpiecznym miejscu. Brzmi innowacyjnie?</p>
<p>Jeśli Safety Couch wydaje ci się znajomą hybrydą wielu dostępnych na rynku systemów monitorujących pracę kierowcy za kółkiem, to system Safety Score jest czymś co może zadziałać na szkodę niektórych kierowców. Co to takiego? To inteligentny system, który będzie non-stop oceniać styl jazdy kierowcy pojazdu. Pojazd będzie gromadził m.in. dane o tym, czy ktoś jeździ agresywnie czy też nie. Jak zachowuje się w strefach ograniczenia prędkości, oraz oczywiście … jak reaguje w czasie nieprzyjaznych warunków pogodowych. Po co to wszystko? Po to, by na podstawie wyników takiej analizy móc indywidualnie kształtować ceny przyszłych składek ubezpieczeniowych. Powstaje więc pytanie, czy to nie zbytnia ingerencja w prawo do prywatności każdego z kierowców? Oczywiście jak zawsze, każdy kij ma dwa końce. Jedni ucieszą się, bo wiedzą, że jeżdżą bezpiecznie i będą mieli nadzieje na lepsze warunki wśród ubezpieczycieli… inni będą czuli się obserwowani i stłamszeni. Rozwój cyfryzacji i nowoczesne technologie coraz bardziej nas ubezwłasnowolniają, ale czy to nie jest tzw. postęp? W dobie tego, kiedy sztuczna inteligencja dobiera nam tematykę reklam, które mogą nas zainteresować, nie powinno nas dziwić to, że firmy ubezpieczeniowe też będą chciałby traktować nas bardziej personalnie. Czy to dobrze? Z odpowiedzią na to pytanie, pozostawiamy was samych.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jeszcze w tym roku znikną bramki z państwowych autostrad!</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/jeszcze-w-tym-roku-znikna-bramki-z-panstwowych-autostrad/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 May 2021 09:39:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/05/02/jeszcze-w-tym-roku-znikna-bramki-z-panstwowych-autostrad/</guid>

					<description><![CDATA[Jesteśmy w trakcie majówki, a przed nami okres wakacyjny, który podobnie jak w zeszłym roku doprowadzi do wzmożonego ruchu na Polskich drogach – w tym na autostradach. Niestety już z początkiem tego wpisu, niemiło was zaskoczymy – nic nie zapowiada, by w te wakacje miało być inaczej, ale już dziś wiemy, że Rada Ministrów przyjęła ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jesteśmy w trakcie majówki, a przed nami okres wakacyjny, który podobnie jak w zeszłym roku doprowadzi do wzmożonego ruchu na Polskich drogach – w tym na autostradach. Niestety już z początkiem tego wpisu, niemiło was zaskoczymy – nic nie zapowiada, by w te wakacje miało być inaczej, ale już dziś wiemy, że Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy która ma znacząco usprawnić ruch na autostradach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.</p>
<p>Brzmi nieźle prawa? Zdecydowanie, ale znowu należy się kilka słów wyjaśnienia. Państwowe autostrady, którymi zarządza GDDKiA to póki co jeden odcinek A2 i jeden odcinek A4. Nie mniej jednak stwarza to precedens do rozszerzenia tego typu działania na resztę autostrad w naszym kraju. Co ma się zmienić. Rząd szykuje się do wprowadzenia nowego systemu poboru opłat za użytkowanie wyżej wymienionych autostrad. W konsekwencji oznacza to tyle, że znikną szlabany, które stały się zmorą kierowców i katalizatorem całego ruchu autostradowego. Nowe przepisy mają spowodować, że ruch autostradowy przede wszystkim przyspieszy i ułatwi korzystanie z autostrad. Co się zmieni od grudnia i jak rząd chce to zrobić?</p>
<p><span id="more-964"></span></p>
<p>„Dzięki nowej metodzie poboru opłaty w systemie swobodnego ruchu, czyli przejazdu bez zatrzymywania się, zwiększymy przepustowość państwowych autostrad. Nowoczesny i efektywny pobór opłat umożliwi likwidację bramek i szlabanów, a tym samym ograniczy zatory i poprawi komfort przejazdu” &#8211; mówi minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński. Sposoby na opłatę za przejazd będą dwa. Zamiast zatrzymywać się na Miejscach Poboru Opłat, możliwa ma stać się rejestracja w systemie e-Toll (Systemu Poboru Opłaty Elektronicznej KAS). Program ma ruszyć już w tym miesiącu. System automatycznie będzie pobierał opłatę za każdy przejazd, posiłkując się danymi geolokalizacyjnymi pojazdu. Do tego zadania będzie oczywiście wymagany smartfon lub odpowiednie urządzenie lokalizacyjne OBU. Drugi sposób jest równie ciekawy – kupienie „biletu” na przejazd ma być możliwe do pozyskania w tradycyjny sposób, ale na stacjach paliw, w kioskach lub online. Przy zakupie trzeba będzie podać jedynie numery rejestracyjne pojazdu oraz odcinka, który będziemy pokonywać. Bilety mają mieć swoją datę ważności.</p>
<p>Szefowa Krajowej Administracji Skarbowej Magdalena Rzeczkowska, mówi że „przygotowane rozwiązanie pozwoli kierowcom na płynne poruszanie się. Nowy sposób poboru opłaty za przejazd będzie działać w ramach Systemu Poboru Opłaty Elektronicznej KAS – e-TOLL, który już niebawem zastąpi system viaTOLL. Wykorzystując możliwości systemu e-TOLL zmniejszymy koszty poboru opłaty za przejazd. Nie trzeba będzie już przeznaczać środków na utrzymanie i modernizację infrastruktury towarzyszącej Manualnemu Systemowi Poboru Opłat, czyli bramek autostradowych i ich wyposażenia”. Co jest jasne, obowiązek wniesienia opłaty za przejazd autostradą będzie spoczywał na osobie chcącej odbyć podróż po danym odcinku autostrady, a rząd chcę się ograniczyć tylko do kontroli stanu rzeczy. Znaczy to tylko tyle, że na autostradach zamontowane zostaną kamery typu OCR rozpoznające rejestracje samochodów. Wejść w życie mają również kontrole Służby Celno-Skarbowej, policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego, które czuwać będą nad uczciwością kierowców. W przypadku złapania kogoś na gorącym uczynku mają posypać się mandaty.</p>
<p>Wszystko to brzmi bardzo ciekawie. Nowe metody początkowo pojawią się na odcinku A2 (odcinek Konin &#8211; Stryków o długości 99 km) oraz A4 (odcinek Wrocław &#8211; Sośnica o długości 162 km). Trzymamy kciuki, żeby wkrótce można było podobne rozwiązanie zastosować na A1. Niestety nadchodzący okres wakacyjny raczej nie rozpieści nas tym rozwiązaniem i jak co roku, czeka nas koszmar stania na  autostradowych bramkach.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowe pomysły rządu na ściąganie należności z fotoradarów</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/nowe-pomysly-rzadu-na-sciaganie-naleznosci-z-fotoradarow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2021 10:28:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/04/25/nowe-pomysly-rzadu-na-sciaganie-naleznosci-z-fotoradarow/</guid>

					<description><![CDATA[W głowach posłów wrze. Za zeszły rok, z fotoradarowych mandatów udało się ściągnąć jedynie około 40% należności. Na wynik ten składa się oczywiście wiele różnych zjawisk – łącznie z topornie działającym systemem, jednak rząd uważa, że znalazł „cudowny sposób” na poprawę bilansu. Co ma się zmienić? Sprawa wydaje się prosta… i dość logicznie skonstruowana. Posłowie ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W głowach posłów wrze. Za zeszły rok, z fotoradarowych mandatów udało się ściągnąć jedynie około 40% należności. Na wynik ten składa się oczywiście wiele różnych zjawisk – łącznie z topornie działającym systemem, jednak rząd uważa, że znalazł „cudowny sposób” na poprawę bilansu. Co ma się zmienić?</p>
<p>Sprawa wydaje się prosta… i dość logicznie skonstruowana. Posłowie chcą sprawić, żeby to właściciel pojazdu miał być karany za wykroczenia w ruchu drogowym – a nie tak jak do tej pory, kierujący pojazdem. Właśnie kierujący pojazdami, to jak się okazuje duży problem, przy płaceniu mandatów. Obecnie właściciele pojazdów, mają obowiązek wskazania kierującego pojazdem, który następnie powinien zostać ukarany mandatem. Bardzo często kierujący pojazdami, nie przyznają się do winy lub wskazują inne osoby, które rzekomo powinny podlegać karze. W efekcie, proces znalezienia winowajcy wydłuża się i z każdym kolejnym dniem ściąganie należności staje się coraz trudniejsze.</p>
<p><span id="more-963"></span></p>
<p>Rząd mówi basta! Kara za tego typu wykroczenia musi stać się nieuchronna i rząd proponuje zmiany w przepisach. Wyjścia z sytuacji mają być trzy. W pierwszym rozwiązaniu, właściciel auta przyzna się do popełnionego wykroczenia płacąc mandat i przyjmując punkty karne. Drugie rozwiązanie zakłada, że skutecznie wskaże osobę, która prowadziła pojazd i to na tę osobę zostanie wystawiony mandat karny. Trzecia opcja zakłada, że właściciel nie będzie w stanie wskazać osoby prowadzącej pojazd w czasie zarejestrowania wykroczenia przez fotoradar. Wtedy też, będzie to jednoznaczne z faktem, że właściciel auta zapłaci mandat, ale uniknie przyznania punktów karnych. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na korespondencję z ITD, będzie równoznaczny z opcją numer jeden i to właściciel auta zostanie ukarany grzywną oraz punktami karnymi za popełnione wykroczenie.</p>
<p>Właśnie dowiedzieliśmy się, że Główny Inspektorat Transportu Drogowego przekazał do Kancelarii Premiera prośbę o wpisanie projektu ustawy do dziennika prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Jeśli projekt zyska aprobatę Kancelarii, to wówczas rozpoczną się szersze konsultacje nad projektem zmian w ustawie. Czy to pozwoli na lepszą ściągalność mandatów? Tego na razie się nie dowiemy, ale wiemy już dziś, że w toku kolejnych prac i konsultacji między resortowych pojawić mogą się problemy związane z firmami, które wynajmują pojazdy. Problemy również mogą się pojawić wśród leasingodawców.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zdrowy rozsądek ponad normy spalin. Silniki tradycyjne zostaną z nami na dłużej.</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/zdrowy-rozsadek-ponad-normy-spalin-silniki-tradycyjne-zostana-z-nami-na-dluzej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Apr 2021 08:32:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/04/18/zdrowy-rozsadek-ponad-normy-spalin-silniki-tradycyjne-zostana-z-nami-na-dluzej/</guid>

					<description><![CDATA[Unia Europejska lobbując elektromobilność i strasząc producentów samochodów, zapowiedziała wprowadzenie do 2025 roku, nowej, bardziej restrykcyjnej normy emisji spalin niż obecna Euro 6. Ta na dzień dzisiejszy wynosi NOx na poziomie 80 mg/km. Jak pokazują najnowsze dane ADAC, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Green NCAP niedawno przeanalizował wartości spalin 107 modeli samochodów z ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Unia Europejska lobbując elektromobilność i strasząc producentów samochodów, zapowiedziała wprowadzenie do 2025 roku, nowej, bardziej restrykcyjnej normy emisji spalin niż obecna Euro 6. Ta na dzień dzisiejszy wynosi NOx na poziomie 80 mg/km. Jak pokazują najnowsze dane ADAC, nie taki diabeł straszny, jak go malują.</p>
<p><span id="more-962"></span></p>
<p>Green NCAP niedawno przeanalizował wartości spalin 107 modeli samochodów z silnikami Diesel. Były to najlepiej sprzedające się auta na rynku, pochodzące od różnych producentów i z losowych segmentów. Wyniki? Wszystkie auta, maksymalnie 3 letnie przeszły pomyślnie pomiary emisji spalin. Co ciekawsze, pomiary Green NCAP wykazały, że średnia emisja NOx wyniosła 52 mg/km dla wszystkich pojazdów. Niezależne testy grupy ADAC Ecotest, jedynie potwierdziły wcześniejsze barania Green NCAP, więc całe przedsięwzięcie wydaje się być podparte twardymi danymi. Co to oznacza? Tylko tyle, że wprowadzenie nowej normy Euro 7, które ma nastąpić w 2025 roku może nie zmienić nic, ponieważ nowoczesne silniki już teraz spełniają warunki proponowanych ustaleń co do dolnej granicy pomiarów. Dla udowodnienia wiarygodności pomiarów, testy zostały wykonane w warunkach laboratoryjnych jak i autostradowych. Obawy może jedynie wzbudzić fakt, że Unia znając obecne rozwiązania technologiczne, zdecyduje się jeszcze bardziej wyśrubować nadchodzące zmiany w normach emisji spalin.</p>
<p>Skoro inżynierowie, już teraz potrafią spełniać warunki narzucane przez Unię Europejską, to oznacza to tyle, że dla tradycyjnej motoryzacji światełko w tunelu jeszcze nie przygasało. Tendencja pokazuje również znaczny wzrost zainteresowania Unii tematem rozwoju biopaliw, które pozwolą uzyskać neutralność klimatyczną i w konsekwencji pozwoli tchnąć drugie życie w silniki spalinowe. Jeśli takie rozwiązania mają pozwolić na przetrwanie tradycyjnej motoryzacji i przy tym pomóc naszej ziemi, to jesteśmy za &#8211; trzymamy kciuki.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odpłatne udostępnianie samochodu przez zwykłego Nowaka? Już działa.</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/odplatne-udostepnianie-samochodu-przez-zwyklego-nowaka-juz-dziala/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2021 09:10:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/04/11/odplatne-udostepnianie-samochodu-przez-zwyklego-nowaka-juz-dziala/</guid>

					<description><![CDATA[Świat „staje na głowie”, żeby odwrócić skutki globalnego ocieplenia i tego co spowodowała rewolucja przemysłowa na Świecie. Podnoszą się komentarze, że robimy to zbyt późno i zbyt wolno. Nie możemy sobie jednak zarzucić, że nie robimy nic. Niektóre firmy w działaniach „pro-ekologicznych” upatrują szansy na własny sukces, podszywając go ideą walki o czystsze i bardziej ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Świat „staje na głowie”, żeby odwrócić skutki globalnego ocieplenia i tego co spowodowała rewolucja przemysłowa na Świecie. Podnoszą się komentarze, że robimy to zbyt późno i zbyt wolno. Nie  możemy sobie jednak zarzucić, że nie robimy nic. Niektóre firmy w działaniach „pro-ekologicznych” upatrują szansy na własny sukces, podszywając go ideą walki o czystsze i bardziej zielone jutro.</p>
<p>Producenci samochodów wraz z inżynierami starają się wymyślać coraz to nowe „zielone” systemy rozwiązań, aby spełniać najbardziej wyśrubowane normy emisji spalin. Jednocześnie te same firmy pracują nad coraz to nowymi rozwiązaniami w ramach e-mobilności. Wszystko po to, aby utrzymać ciągłą sprzedaż samochodów i ich późniejszy serwis. Dla firm motoryzacyjnych zawsze najważniejszy będzie rynek zbytu i dopóki zwykły Nowak czy Kowalski będą chcieli kupować samochody, dopóty firma ta będzie mogła utrzymać się na rynku. Proste? Proste.</p>
<p><span id="more-961"></span></p>
<p>Po co ten przydługi wstęp? A no po to, że według raportu przygotowanego przez audytorską firmę PwC &#8211; „The five dimensions of automotive transformation”, w 2030 roku co trzeci kilometr pokonywany w Europie ma mieć formę współdzieloną. Co to oznacza w praktyce? Tyle, że z badania wynika, że ponad 43% ankietowanych kierowców po 2025 roku w ogólnie nie będzie zainteresowana posiadaniem własnego samochodu! Pomóc w tym ma współdzielenie aut, które przez kolejne lata ma znacząco zyskać na popularności.</p>
<p>Car Sharing w formule peer-to-peer (czyli jednostka dla jednostki) ma być formą, która pozwoli ograniczyć kupno nowych samochodów, na rzecz lepszego wykorzystania dostępnych zasobów. Już teraz wiemy doskonale o tym, że wiele osób posiada więcej niż 2 samochody w rodzinach gdzie tylko 2 osoby mają uprawnienia do kierowania pojazdami. Oznacza to tyle, że wiele aut po prostu stoi pod domem i są używane okazjonalnie. Stąd pojawiła się idea opracowania usługi Car-Sharingu dla osób indywidualnych, którzy chcą udostępniać swoje pojazdy innym kierowcom, jednocześnie przy tym zarabiając. Po drugiej stronie, znajdują się za to osoby, które w przystępnej cenie mogą te samochody wypożyczyć, bez zbędnych formalności i przy dużej konkurencji, która skutecznie ustalać ma wysokość cen za które ktoś zechce wynająć nasz samochód.</p>
<p>Rozwiązania w takiej formie, sprawnie funkcjonują już w niektórych krajach. My piszemy o tym na naszym blogu, niebezpodstawnie ponieważ do Polski wszedł właśnie operator o nazwie Hoppy Go, który od jakiegoś czasu sprawnie radzi w Czechach, gdzie posiada statut lidera rynku. HoppyGo.com to platforma dostępna na komputery osobiste oraz smartfony – dostępna na zasadzie dedykowanej aplikacji. Korzystać może z niej każdy zainteresowany – wystarczy się zarejestrować. Auta można wypożyczać w różnych konfiguracjach – w zależności od preferowanych warunków najmu – może być to jeden dzień, kilka dni lub dłużej – tyle, na ile zgadza się jego właściciel. W Czechach system zdołał już przekonać do siebie ponad 100.000 użytkowników i posiada bazę ponad 2300 pojazdów rozsianych po całym kraju! Wynik wydaje się całkiem niezły i stwarza konkurencję dla tradycyjnych wypożyczalni samochodów i innych form najmu pojazdu.</p>
<p>Jak to będzie w Polsce? Z pewnością minie trochę czasu, zanim przyzwyczaimy się do takich możliwości, ale wynajem auta może stanowić dla wielu osób całkiem realną formą zarobku, dla posiadanych ruchomości. Warto podkreślić, że HoppyGo.com współpracuje z AXA i wkrótce z ubezpieczalnią UNIQA, która ubezpiecza każdy potwierdzony najem pochodzący z platformy. To duży plus i świadomość bezpiecznej transakcji dla obu stron.</p>
<p>HoppyGo.com to na razie jedyna taka platforma, która oferuje w Polsce tego typu Car-Sharing – nie wprowadza do obiegu nowych pojazdów, tylko pozwala wykorzystać potencjał tego co jest w posiadaniu użytkowników platformy. Jeśli pomysł „odpali” to w ślad za tym, pojawi się z pewnością konkurencja, która może stać się globalnie sporym zagrożeniem dla producentów samochodów. Oczywiście ludzie dalej będą kupować nowe samochody i serwisować stare, ale może część z nich otworzy swoje umysły na fakt, że przyzwyczajenia do posiadania własnego samochodu, okazują się nie mieć większego sensu i tego typu platformy Car-Sharing’owe staną się wygodniejsze dla wielu osób.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy doczekamy się wyższych kar dla śmiecących kierowców?</title>
		<link>https://fred.com.pl/blog/czy-doczekamy-sie-wyzszych-kar-dla-smiecacych-kierowcow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[imaggo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Apr 2021 09:43:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://fred.com.pl/2021/04/04/czy-doczekamy-sie-wyzszych-kar-dla-smiecacych-kierowcow/</guid>

					<description><![CDATA[W ostatnich miesiącach dużo piszemy o samochodach elektrycznych, globalnemu ociepleniu i ekologii w odniesieniu do przemysłu motoryzacyjnego. Dziś znowu mamy nową wiadomość, która wielu osobom, żyjącym w zgodzie z naturą i preferującą ekologiczne podejście do świata może się bardzo spodobać. Jak się dowiadujemy, Ministerstwo Klimatu i Środowiska wspólnie z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska i resortem ...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnich miesiącach dużo piszemy o samochodach elektrycznych, globalnemu ociepleniu i ekologii w odniesieniu do przemysłu motoryzacyjnego. Dziś znowu mamy nową wiadomość, która wielu osobom, żyjącym w zgodzie z naturą i preferującą ekologiczne podejście do świata może się bardzo spodobać. Jak się dowiadujemy, Ministerstwo Klimatu i Środowiska wspólnie z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska i resortem Sprawiedliwości pracuje nad zaostrzeniem kar za „przestępstwa przeciwko środowisku”. Projekt odnosi się, do wyznaczenia i zaostrzenia stosownych kar za zanieczyszczanie dróg oraz chodników. W grze mają pojawić się mandaty, które mogą ostro odchudzić kieszenie kierowców &#8211; nawet do 5 tysięcy złotych. Brzmi groźnie, więc zobaczymy o co w tym chodzi.</p>
<p><span id="more-960"></span></p>
<p>Krzysztof Gołębiewski, szef Departamentu Zwalczania Przestępczości Środowiskowej poinformował, że w całym projekcie, chodzi o unormowanie części przepisów rozdziału XXII Kodeksu Karnego. Przepisy te odnoszą się do niezgodnego z prawem składowania, usuwania, przetwarzania, odzyskiwania i transportu odpadów zagrażających zdrowiu i życiu człowieka lub mogących mieć znaczący wpływ na środowisko. W projekcie znalazło się też miejsce na przepisy ostrzej sankcjonujące zanieczyszczanie dróg, chodników, trawników i placów. Właśnie tutaj podniosą się oklaski ludzi, którzy sprzeciwiają się wyrzucaniu przez innych kierowców śmieci za szybę auta, do lasu itp. Przeciwnicy takich zachowań powinni zatem przyglądać się sprawie uważniej. Co ważne, jeśli przepisy wejdą w życie, to zagrożeni mandatem mogą poczuć się też właściciele „nieszczelnych” aut, które charakteryzują się wszelakiej maści wyciekami. Wszelkie wojaże autami mającymi wycieki płynów eksploatacyjnych, olejów czy paliwa będą również zagrożone stosownym mandatem. Oprócz tego, kierowca będzie zobowiązany po sobie posprzątać. Nowelizacja zakłada też wprowadzenie do Kodeksu karnego przepisów sankcjonujących porzucanie odpadów w miejscach do tego nieprzystosowanych – co zapewne ucieszy miłośników czystych parków i lasów.</p>
<p>Jak widać projekt nowelizacji jest bardzo rozbudowany i odnosi się do wielu zagadnień związanych z zanieczyszczaniem środowiska. Od tych, wydawałoby się trywialnych, do poważnych przestępstw przeciwko środowisku. W tych najcięższych przypadkach projekt zakłada bardzo surowe kary. Póki co najcięższe z czynów pozwalają sądom na wyroki pozbawienia wolności do 12 lat, ale ustawodawca chce zwiększenia progu do 25 lat pozbawienia wolności za popełnienie czynu typu kwalifikowanego – tj. czynu, którego następstwem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób. W przypadku tych bardziej przyziemnych wykroczeń, wysokość grzywny ma się mieścić w przedziale 300 do 5000zł i będzie uzależniona od konkretnego przypadku. Obecna kara za zanieczyszczenia środowiska wynosi maksymalnie 500zł. Częstotliwość jej egzekwowania jest na znikomym poziomie. Krzysztof Gołębiewski jak i całe Ministerstwo Klimatu i Środowiska jest przekonane, że zmiany w prawie, pomogą wystraszyć potencjalnych przestępców i odbije się to pozytywnie na środowisku. Póki co projekt jest jeszcze na etapie konsultacji, ale jak zapewnia szef Departamentu, cały projekt ustawy ma być gotowy jeszcze w tym roku. Będziemy przyglądać się sprawie i informować was o jej przebiegu.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
