Monitory zamiast lusterek. Czy jesteśmy na to gotowi?

foto: Lexus

W dzisiejszym newsie odpocznijmy na chwilę od wiadomości na temat naszych złych przyzwyczajeń, zmianach w prawie i kolejnych fotoradarów. Dziś pomówmy trochę o nowoczesnych technologiach, które od kwietnia mają zawitać do Polski wprost z dalekiej Japonii. Pomysł skądinąd stary, ale do tej pory, dopiero od 2018 roku respektowany tylko w dalekiej Azji. Kontrowersyjny ale chwalony m.in. przez włodarzy Lexus’a. Mowa tu o systemie kamer zamiast tradycyjnych lusterek w samochodach osobowych. Systemie, który już od początku wieku, często producenci samochodów pokazywali w swoich koncepcyjnych samochodach. Wreszcie o systemie, który już stawia swoje pierwsze kroki w motoryzacji „ciężkiej”. Czy Polacy i reszta Europy są już gotowi na takie rozwiązania?

Kamery zamiast tradycyjnych lusterek już od jakiegoś czasu używane są w wielkich tirach i stosowność tego rozwiązania jest dość dyskusyjna. Jedni kierowcy chwalą sobie czytelność tego rozwiązania, inni przeklinają przekłamania odległości kamer oraz ich problemy z użytkowaniem w nocy. Słowem, system ten póki co nie okazał się na tyle rewolucyjny, na ile zachwalali go producenci. Teraz przyszła pora na auta osobowe i już w kwietniu na salonie samochodowym w Genewie ma zadebiutować model ES 300h wspomnianej marki Lexus, który będzie oferowany właśnie z systemem cyfrowych lusterek bocznych. Równolegle w tym samym czasie, ma się zacząć jego sprzedaż w polskich salonach samochodowych.

Czym w ogóle jest system cyfrowych lusterek? Oczywiście to nic innego, jak system zewnętrznych kamer o wysokiej rozdzielczości i szerokim kącie wyświetlania, podłączonych do wysokiej klasy monitorów zamontowanych wewnątrz auta. To system mocno przypominający chociażby kamery cofania, jednak do tej pory budzący dużo większe obawy co do swojej skuteczności działania.

Czym Lexus chce przekonać do niego nowych Klientów? Oczywiście podstawową cechą cyfrowych lusterek jest lepsza klarowność obrazu widzianego wzdłuż pojazdu i za pojazdem, we wszystkich warunkach jazdy. System automatycznie dostosowuje się do danej pogody. Lusterka mają wbudowane ogrzewanie, aby uniknąć zamarzania lub parowania kamer. Zewnętrzne obudowy są skonstruowane w ten sposób, żeby wizjery nie były narażone na zasłonięcie kroplami deszczu lub śniegiem. Co ważne, mają wbudowany czujnik luminescencyjny, który automatycznie redukuje odblaski reflektorów innych pojazdów, dzięki czemu nie oślepia kierowcy patrzącego w ekran. System ten również działa w nocy. Dzięki wspomnianym wcześniej szerokim kątom widzenia, eliminuje w zasadzie problem martwego pola.

Drugim, nie mniej znaczącym plusem są względy aerodynamiczne i ergonomiczne takiego rozwiązania. Dzięki stosunkowo małym rozmiarom, znacząco zmniejsza się hałas generowany przez powietrze „rozbijające się” o sporej wielkości obudowy klasycznych lusterek bocznych. Poprawia się również widoczność po przekątnej. W środku zaś kierowca nie musi znacząco zmieniać swoich naturalnych przyzwyczajeń, bo oba czytelne monitory rozmieszczone są blisko słupków A na wysokości linii wzroku kierowcy, by nie musiał znacząco odchylać głowy.

Oczywiście system można dopasowywać samodzielnie pod każdego kierowcę. Prócz tradycyjnego ustawienia kątów patrzenia znanego z tradycyjnych lusterek, można również zmienić czułość funkcji monitorowania martwego pola, jasność i kontrast wyświetlania grafiki na monitorze. Dodatkowo możemy włączyć lub wyłączyć asystentów wyprzedzania i parkowania itp. A skoro już jesteśmy przy asystentach to ciekawostką może być to, że owy system będzie pomagał kierowcy w bezpiecznym manewrowaniu na parkingu. Podczas parkowania może on wskazywać linie pomocnicze (znane już z kamer cofania) od tylnego zderzaka, a także linie boczne kreślone w odległości 50cm od każdego boku auta.

Jak widać z tego krótkiego opisu, system rzeczywiście bynajmniej w oczach jego twórców wydaje się być pomocną rewolucją wśród bezpieczeństwa na drodze. Ciekawi jesteśmy, na ile będzie on rzeczywiście lepszy od tradycyjnych rozwiązań. Każdy doskonale wie, że (tradycyjne) lustro „prawdę Ci powie”. Kierowcy od czasu wprowadzenia lusterek nigdy później nie dostali żadnej alternatywy. Czy nasze przyzwyczajenia mające w tym aspekcie dość długę historię dadzą się tak łatwo zmienić? Lexus z pewnością, będzie o tym wiedział pierwszy.