Kolejne zmiany w przepisach ruchu drogowego w 2020 roku

Ten news, to świetna możliwość na podsumowanie wszystkich zmian jakie w ostatnim czasie zaproponował nasz rząd. W sumie 2 z 3 najciekawszych regulacji wejdą w życie w nowym 2020 roku. Większe szanse na pozbycie się prawa jazdy, 50km/h w terenie zabudowanym przez całą dobę oraz pierwszeństwo pieszych już przed wejściem na pasy. To tak w skrócie, zmiany o których jest najgłośniej. Jak to jednak wygląda „w detalach”?

Zacznijmy od początku. 15 grudnia Kancelaria Premiera przedstawiła projekt zmian w kodeksie drogowym, który mają bardziej zdyscyplinować kierowców. Owa dyscyplina, polegać ma oczywiście na wprowadzaniu nowych ograniczeń prędkości i ogólnej poprawy bezpieczeństwa na drogach. Okazuje się, że w nowym projekcie ustawy można m.in. wyczytać, że kierowcy, którzy przekroczą dozwoloną prędkość o 50km/h mogą stracić prawo jazdy. Co bardziej obeznani podniosą teraz głosy, że taki zapis już istnieje - spieszymy jednak z odpowiedzią, że to prawda, ale dotychczas przepis ten dotyczył przekroczenia prędkości o 50km/h w terenie zabudowanym. Nowe regulacje, mają objąć wszystkie obszary poza miastem! Kancelaria twierdzi, że ma to być bat na kierowców, którzy na drogach ekspresowych i autostradach jeżdżą niejednokrotnie z prędkością znacznie przekraczającą dozwolone limity.

Druga kwestia to w pewnym sensie nawiązanie do pierwszego akapitu, bowiem prędkość 50km/h przybiera u nas w kraju dość specyficzną aurę. Już niebawem ograniczenie prędkości do 50km/h ma obowiązywać w terenie zabudowanym przez całą dobę. Dotychczas, w godzinach 23:00 – 5:00 w mieście obowiązywało ograniczenie do 60km/h. Dzięki tej zmianie, nasz kraj, jako ostatni dołączy do reszty krajów Unii Europejskiej, gdzie w terenie zabudowanym jeździ się przez całą dobę z jedną dozwoloną prędkością i będzie to tak jak we wszystkich pozostałych – 50km/h.

Ostatnia zmiana, jest najbardziej kontrowersyjna ze wszystkich i dotyczy bezwzględnego pierwszeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na pasy – temat wielokrotnie omawiany w ostatnich miesiącach przez rząd. O co w ogóle w tym chodzi? W zamyśle prawodawcy wystarczy podejść i chwilę poczekać, by kierowcy mogli bezpiecznie zatrzymać pojazd przed przejściem i ustąpić pierwszeństwa pieszemu. W sejmowym rozporządzeniu można przeczytać, że „należy wprowadzić szczególne zabezpieczenie polegające na tym, że z jednej strony pieszy będący na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, zaś z drugiej strony ma zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych. Zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd ma swoje odzwierciedlenie również w Konwencji, która stanowi, że na przejściach dla pieszych piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów”. Treść przepisu nakazującego ustąpienia pierwszeństwa przez kierowców, wygląda tak: „ustąpienie pierwszeństwa – powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku lub – w przypadku oczekiwania na możliwość wejścia na przejście dla pieszych – powstrzymania się od wejścia na nie”. Oczywiście osobną kwestią w tej sprawie będzie pole do interpretacji w przypadku kolizji z obu stron. Czy pieszy dobrze oceni prędkość nadjeżdżającego auta? Czy kierowca samochodu dobrze odczytał zamiary pieszego?

Takich zapytań może pojawić się bardzo wiele, po wprowadzeniu tego ostatniego przepisu. Te i inne tego typu kwestie, stwarzają jeszcze sporo pytań i niejasności, rząd potrzebuje jeszcze trochę czasu aby wdrożyć projekt „bezwzględnego pierwszeństwa pieszych”. Ma to nastąpić od stycznia, ale dopiero 2021 roku. Dwie pierwsze regulacje, mają zacząć obowiązywać już w połowie przyszłego roku.